Kim jest osoba, która spina cały sztab w jedną całość
Nieformalny dyrygent społecznej orkiestry
W każdym sztabie – czy to fundacji, miejskiej akcji charytatywnej, czy lokalnego wydarzenia społecznego – istnieje ktoś, kogo można nazwać sercem sztabu. To osoba, która łączy wolontariuszy, partnerów biznesowych, urzędników miasta i mieszkańców. Formalnie bywa koordynatorem, liderem projektu, szefem sztabu. Nieformalnie – dyrygentem wielkiej, głośnej, często chaotycznej orkiestry ludzi i zadań.
To właśnie z perspektywy takiej osoby najlepiej widać, jak działa serce sztabu: gdzie puls przyspiesza (gdy brakuje rąk do pracy), gdzie konieczna jest „reanimacja” (gdy wolontariusze tracą motywację), a gdzie trzeba „odkorkować” przepływ informacji między partnerami a miastem. Z zewnątrz wszystko wygląda jak dobrze naoliwiona maszyna; od środka to ciągłe mikrodecyzje, rozmowy i mediacje.
Ten tekst pokazuje praktyczną stronę pracy takiej osoby: jak buduje relacje z wolontariuszami, jak rozmawia z partnerami i sponsorami, jak dogaduje się z urzędnikami i służbami miejskimi, jak reaguje na kryzysy i co robi, kiedy entuzjazm zaczyna słabnąć. To nie jest teoria z podręcznika zarządzania projektami, tylko destylat z setek rozmów, nieprzespanych nocy i akcji, które udały się… głównie dlatego, że ktoś pilnował, aby wszyscy czuli się częścią jednego zespołu.
Między pasją a odpowiedzialnością
Osoba, która łączy wolontariuszy, partnerów i miasto, żyje w ciągłym rozkroku między emocją a procedurą. Z jednej strony napędza ją misja – pomoc, zmiana, wpływ na lokalną społeczność. Z drugiej odpowiada za to, żeby wszystko odbywało się zgodnie z prawem, regulaminami, wytycznymi sponsorów i wymaganiami urzędów. Każde „zróbmy to szybko” musi przejść przez filtr: „czy możemy, czy mamy zgodę, czy jest to bezpieczne”.
W codzienności wygląda to tak: wolontariusze chcą działać natychmiast, partnerzy oczekują konkretnych korzyści i raportów, a miasto – spokoju, porządku i bezpieczeństwa. Serce sztabu musi to pogodzić, tłumacząc każdej ze stron, dlaczego coś trwa dłużej, dlaczego czegoś nie da się zrobić po ich myśli, albo dlaczego nagle zmieniają się ustalenia. To ciągła praca tłumacza między czterema językami: entuzjazmu, biznesu, administracji i codziennego życia mieszkańców.
Dlaczego ta rola jest kluczowa dla powodzenia akcji
Najlepszy projekt społeczny bez silnego „serca sztabu” często się rozsypuje. Wolontariusze nie wiedzą, co robić, partnerzy nie czują się zaopiekowani, miasto ma więcej pytań niż odpowiedzi, a mieszkańcy dostają sprzeczne informacje. Po paru takich doświadczeniach ludzie zwyczajnie tracą zaufanie do organizatorów. Wtedy kolejne działania są o rząd wielkości trudniejsze.
Gdy ktoś odpowiednio spina całość, dzieje się efekt odwrotny. Wolontariusze czują, że to „ich” akcja, partnerzy widzą profesjonalizm, urzędnicy wiedzą, z kim rozmawiać, a mieszkańcy doświadczają dobrze zorganizowanego wydarzenia. Ten spójny obraz nie jest dziełem przypadku – to suma dziesiątek niewidocznych z zewnątrz decyzji i rozmów. Rola osoby, która łączy wszystkie środowiska, to w praktyce rola strażnika sensu, jakości i relacji.
Jak naprawdę funkcjonuje serce sztabu od środka
Przepływ informacji zamiast przypadkowego chaosu
Najważniejszą „krew” w organizmie sztabu stanowi informacja. To ona decyduje, czy akcja jest płynna, czy wszystko się zapętla. Osoba, która łączy wolontariuszy, partnerów i miasto, pilnuje, aby komunikacja nie odbywała się na zasadzie: „ktoś coś słyszał od kogoś”. Zamiast tego buduje prosty, ale konsekwentny system przepływu informacji.
Sprawdza się kombinacja kilku kanałów:
- jedno główne miejsce online – dokument współdzielony, prosta platforma lub intranet, gdzie są harmonogramy, listy zadań, kontakty i aktualizacje,
- krótkie, regularne odprawy – nawet 15 minut codziennie przed kluczowym etapem, gdzie zespół sztabu ustala priorytety,
- jasno określone osoby kontaktowe – dla wolontariuszy, partnerów i miasta, aby nikt nie błądził między dziesięcioma numerami telefonów.
Przykład z praktyki: gdy podczas dużej zbiórki miejskiej zmieniła się trasa przemarszu, serce sztabu w ciągu 30 minut wysłało aktualne informacje wolontariuszom (przez komunikator), partnerom (mailem z załączoną mapą) i do miasta (oficjalnym pismem i telefonem do dyżurnego). Gdyby tego nie zrobiono, część wolontariuszy stałaby w pustych punktach, a mieszkańcy byliby zdenerwowani.
Decyzje podejmowane szybko, ale świadomie
Organizacja akcji społecznych to nieustanna seria zmian: ktoś zachorował, partner się wycofał, nagle pojawiła się szansa na dodatkowe wsparcie, pogoda wywróciła plan do góry nogami. Serce sztabu musi podejmować decyzje w tempie, którego nie da się porównać z biurową codziennością, a jednocześnie nie może wchodzić w tryb „byle jak, byle szybko”.
Pomaga tu prosty algorytm decyzyjny:
- Co jest najważniejszym celem akcji? – przypomnienie sobie „po co to robimy” chroni przed decyzjami, które są wygodne, ale sprzeczne z misją.
- Kogo dotknie ta decyzja? – wolontariuszy, partnerów, mieszkańców, służby miejskie? Kogo trzeba poinformować, z kim skonsultować.
- Jakie są warianty minimum–maksimum? – co najmniej akceptowalne, co idealne, a czego nie robimy z zasady.
- Co jest ryzykiem, jeśli nic nie zrobimy? – często „nic” też jest decyzją z realnym kosztem.
W praktyce wygląda to choćby tak: jeśli wolontariusz zgłasza niebezpieczną sytuację na wydarzeniu, serce sztabu nie czeka na „pełny raport”, tylko przerywa działanie w tym miejscu, wzywa odpowiednie służby i dopiero później analizuje szczegóły. Najpierw bezpieczeństwo, potem reszta.
Zarządzanie energią ludzi, nie tylko zadaniami
Na papierze wszystko da się rozpisać w arkuszu kalkulacyjnym. W realnym sztabie pracują ludzie, którzy mają emocje, zmęczenie, ambicje, własne życie. Ktoś przychodzi po zmianie w pracy, ktoś ma sesję na studiach, ktoś inny jest świeżo po trudnych doświadczeniach osobistych. Serce sztabu, oprócz harmonogramów, widzi też tę ludzką warstwę.
To się przekłada na konkretne działania:
- obsadzanie najbardziej wymagających dyżurów osobami z doświadczeniem,
- pilnowanie, aby ci sami wolontariusze nie brali na siebie wszystkiego,
- dawanie przestrzeni nowym osobom, ale z asekuracją kogoś bardziej doświadczonego,
- reagowanie, gdy ktoś jest ewidentnie przemęczony lub sfrustrowany.
Nieraz jedno zdanie zmienia wszystko: „Zejdź z tej zmiany, przejmie cię ktoś inny, usiądź, napij się herbaty”. Długofalowo to lepsze niż udawanie, że można wycisnąć z ludzi 200% mocy przez cały czas trwania projektu.

Wolontariusze – jak zadbać o ludzi, którzy oddają swój czas
Rekrutacja wolontariuszy jako rozmowa, a nie selekcja
Skuteczny sztab nie zaczyna od pytania: „kto ma dwie wolne ręce?”, ale od: „kto będzie pasował do konkretnej roli oraz atmosfery zespołu?”. Serce sztabu traktuje rekrutację wolontariuszy jak rozmowę, w której obie strony sprawdzają, czy to dobra współpraca. Nie chodzi o przesłuchanie, ale o dopasowanie – charakteru, dyspozycyjności, motywacji.
Podczas rozmów rekrutacyjnych dobrze sprawdzają się pytania, które pozwalają zrozumieć człowieka:
- Co cię przyciągnęło do tej akcji?
- W czym czujesz się najlepiej: kontakt z ludźmi, zadania techniczne, organizacja w tle, praca kreatywna?
- Jakie masz ograniczenia czasowe lub zdrowotne?
- Czego oczekujesz po udziale – doświadczenia, kontaktów, poczucia sensu, czegoś jeszcze?
Osoba, która łączy wolontariuszy, partnerów i miasto, wie, że im lepiej pozna wolontariusza na początku, tym mniej rozczarowań i konfliktów pojawi się później. Ktoś, kto nienawidzi wystąpień publicznych, nie powinien być twarzą konferencji prasowej, a introwertyk może okazać się znakomity w logistyce zaplecza.
Szkolenia, które naprawdę przygotowują do akcji
Samo „rozesłanie instrukcji mailem” nie wystarcza. Skuteczne serce sztabu organizuje szkolenia dla wolontariuszy w trzech warstwach:
- Treść merytoryczna – co dokładnie robimy, po co, jakie są zasady, struktura sztabu, kluczowe terminy.
- Bezpieczeństwo i procedury – jak reagować na sytuacje kryzysowe, kogo wzywać, kiedy przerwać działanie, jak nie narażać siebie i innych.
- Miękkie kompetencje – jak rozmawiać z ludźmi, jak reagować na agresję, jak radzić sobie z odmową lub krytyką.
Szkolenie nie musi być akademickie. Lepiej działają krótkie scenki, proste przykłady, pytania otwarte. Przykładowo, zamiast tylko mówić: „W razie problemu dzwońcie do koordynatora”, można przejść przez trzy konkretne scenariusze: osoba agresywna, dziecko bez opieki, nagłe zasłabnięcie. Każdy wolontariusz po takim spotkaniu wychodzi z poczuciem: „Jeśli coś się wydarzy, wiem, od czego zacząć”.
Motywacja wolontariuszy – więcej niż dyplom i koszulka
Wolontariusze rzadko przychodzą wyłącznie po gadżety. Koszulka, identyfikator czy dyplom są miłym dodatkiem, ale prawdziwą „walutą” staje się poczucie sensu, wpływu i przynależności. Rolą serca sztabu jest zadbanie, żeby wolontariusze nie czuli się „darmową siłą roboczą”, tylko partnerami w działaniu.
W praktyce oznacza to kilka prostych, ale konsekwentnie realizowanych elementów:
- informowanie wolontariuszy o efektach akcji („dzięki wam udało się…”),
- dawanie im realnego wpływu na drobne decyzje organizacyjne,
- szczere docenianie, również indywidualnie („to, co zrobiłaś w tym punkcie, uratowało nam dzień”),
- dbanie o warunki: posiłek, miejsce na odpoczynek, uczciwy podział zmian.
Po zakończeniu akcji wielu wolontariuszy nie pyta „gdzie mój certyfikat”, tylko „kiedy robimy coś następnego?”. To najlepszy znak, że serce sztabu działa zdrowo.
Rozwiązywanie konfliktów w zespole wolontariuszy
Nawet w najbardziej zgranym zespole zdarzą się nieporozumienia: ktoś poczuje się przeciążony, ktoś inny – pominięty w podziale zadań. Serce sztabu nie udaje, że „wszystko jest super”, tylko daje przestrzeń na trudne rozmowy. Często wystarcza szybkie spotkanie trzech osób: dwóch skonfliktowanych i koordynatora, który zadaje kilka precyzyjnych pytań, oddzielając fakty od emocji.
Sprawdza się taki schemat:
- Każdy krótko opisuje sytuację ze swojej perspektywy, bez ocen.
- Szukamy, w czym obie strony mają rację – zwykle jest jakiś wspólny punkt.
- Ustalamy konkretną zmianę na przyszłość („od jutra dyżury w tym punkcie ustala X, a nie spontanicznie na czacie”).
- Umawiamy się na krótką ewaluację po kilku dniach.
Kluczem jest tempo reakcji. Jeśli serce sztabu „przeciąga” takie sytuacje, napięcia rosną i zaczynają wpływać na całą ekipę, a nie tylko na dwie osoby.
Partnerzy i sponsorzy – jak budować relacje zamiast jednorazowych przysług
Partner jako współtwórca, nie tylko „dawcą logo”
W relacjach z partnerami biznesowymi wciąż pokutuje schemat: „my mamy szlachetną akcję, wy macie pieniądze – dorzućcie się”. Serce sztabu szybko się przekonuje, że taki model działa krótkoterminowo. Dużo lepiej funkcjonuje podejście, w którym partner staje się współtwórcą – angażuje nie tylko budżet, ale też swoje zasoby, know-how, a nawet pracowników-wolontariuszy.
Przed zaproszeniem partnera osoba odpowiedzialna za sztab zadaje sobie kilka pytań:
- Co ten partner realnie może wnieść do naszej akcji (nie tylko finansowo)?
- Jak ta współpraca wpisuje się w jego wartości i strategię CSR?
- Jakie konkretne efekty (widoczne, mierzalne) będzie mógł pokazać swoim interesariuszom?
Transparentna komunikacja z partnerami na każdym etapie
Partnerzy biznesowi i instytucjonalni nie lubią być zaskakiwani, szczególnie w dniu wydarzenia. Serce sztabu dba więc o komunikację rozłożoną na etapy – od pierwszego pomysłu po rozliczenie akcji. To nie są „ładne prezentacje”, tylko konkretne informacje, które pozwalają partnerowi poczuć się spokojnie i sprawczo.
Przydatny bywa stały rytm kontaktu:
- na początku – jasne ustalenie zakresu: co robimy, czego nie robimy, jakie są ograniczenia obu stron,
- w trakcie przygotowań – krótkie, rzeczowe aktualizacje (co się udało, co się zmienia, gdzie pojawia się ryzyko),
- tuż przed wydarzeniem – podsumowanie logistyczne: gdzie, kto, o której, z jakimi numerami telefonów awaryjnych,
- po wydarzeniu – informacja o efektach i wnioskach, również tych „do poprawki”.
Wiele napięć z partnerami nie wynika ze złej woli, tylko z ciszy informacyjnej. Jeśli sponsor dowiaduje się o zmianie lokalizacji punktu dopiero z mediów społecznościowych, trudno oczekiwać zaufania w kolejnym roku. Jeden dobrze przygotowany mail z mapką, krótką listą zmian i kontaktem do serca sztabu bywa cenniejszy niż najładniejszy raport końcowy.
Jak mówić „nie” partnerom i jednocześnie nie palić mostów
Osoba łącząca sztab, partnerów i miasto prędzej czy później staje w sytuacji, w której musi odmówić. Partner chce ekspozycji niezgodnej z charakterem akcji, życzy sobie przemówienia w newralgicznym momencie, oczekuje wyłączności, która koliduje z wcześniejszymi ustaleniami. Zgoda „dla świętego spokoju” bywa później dużo droższa organizacyjnie i wizerunkowo.
Sprawdza się prosty schemat rozmowy:
- najpierw uznanie intencji partnera („rozumiem, że zależy wam na…”),
- potem nazwanie granicy („w tym formacie nie możemy tego zrobić, bo…”),
- na końcu – propozycja alternatywy („ale możemy wam zaproponować…”).
Przykład: jeśli firma domaga się długiego wystąpienia na scenie podczas wrażliwej części wydarzenia, serce sztabu może zaproponować krótką zapowiedź prowadzącego, obecność w materiałach wideo czy wspólną aktywność w strefie partnerskiej. Kluczowe jest, żeby „nie” było wyjaśnione i połączone z inną drogą, a nie rzucone w próżnię.
Raportowanie efektów w sposób, który partner naprawdę czyta
Po zakończeniu akcji wiele organizacji wysyła partnerom raporty, które bardziej przypominają broszury promocyjne niż narzędzie do analizy. Serce sztabu podchodzi do tego inaczej: zadaje sobie pytanie, czego konkretnie potrzebuje osoba po drugiej stronie – szef marketingu, koordynator CSR, dyrektor instytucji.
Dobry raport dla partnera zawiera kilka kluczowych elementów:
- krótkie podsumowanie liczb (uczestnicy, wolontariusze, zasięgi, realne efekty społeczne),
- opis roli partnera z przykładami („dzięki waszemu wsparciu zapewniliśmy…”, „przez wasz sprzęt udało się…”),
- 2–3 krótkie historie ludzi, na których wsparcie realnie wpłynęło,
- szczerą listę wniosków na przyszłość – co usprawnić, co rozwinąć.
Taki materiał jest użyteczny także dla samego partnera – może go pokazać wewnętrznie, wykorzystać w komunikacji z pracownikami i klientami. Dzięki temu staje się naturalnym pomostem do rozmowy o kolejnym wspólnym działaniu, a nie tylko formalnym „zamknięciem tematu”.
Miasto jako kluczowy sojusznik – jak rozmawiać z urzędami i służbami
Mapowanie decydentów i sojuszników po stronie miasta
Współpraca z miastem rzadko jest jednokanałowa. Oprócz formalnych decyzji (zgody, pozwolenia) potrzebne są też nieformalne sojusze – osoby, które rozumieją ideę akcji i pomogą znaleźć rozwiązanie, gdy procedura milczy. Serce sztabu zaczyna więc od rozpoznania, z kim naprawdę rozmawia.
Na takiej „mapie miasta” mogą się znaleźć:
- urzędnicy odpowiedzialni za wydarzenia w przestrzeni publicznej,
- koordynatorzy ds. współpracy z NGO lub lokalnych inicjatyw,
- przedstawiciele służb miejskich (policja, straż miejska, pogotowie, zarząd dróg),
- osoby z jednostek kultury, sportu czy edukacji, które mogą wesprzeć akcję programowo lub lokalowo.
Chodzi nie tylko o nazwiska, ale i o zrozumienie, jakie mają cele i ograniczenia. Inaczej rozmawia się z urzędnikiem odpowiedzialnym za bezpieczeństwo, inaczej z osobą zajmującą się promocją miasta. Jedni będą bardziej wrażliwi na ryzyko, drudzy – na wizerunek.
Język, który łączy społecznika i urzędnika
Serce sztabu często pełni rolę tłumacza między światem oddolnych inicjatyw a światem administracji. Emocjonalne „to dla ludzi, po prostu pomóżcie” rzadko wystarcza. Potrzebne jest przełożenie pomysłu na język procedur, korzyści dla mieszkańców i konkretów logistycznych.
W praktyce przydaje się kilka prostych zasad:
- zamiast ogólnika „duże wydarzenie” – liczby: szacowana frekwencja, godziny, grupa docelowa,
- zamiast „będzie bezpiecznie” – opis zabezpieczeń: plan ewakuacji, punkty medyczne, liczba wolontariuszy na strefę,
- zamiast „chcemy coś fajnego dla mieszkańców” – wskazanie, jak wpisuje się to w miejskie strategie: politykę senioralną, młodzieżową, integrację sąsiedzką.
Urzędnik, który dostaje czytelną, kompletną informację, staje się sprzymierzeńcem, a nie strażnikiem „nie da się”. Serce sztabu inwestuje czas w pierwsze spotkania i dokumenty, bo później procedury toczą się szybciej i z mniejszą liczbą poprawek.
Planowanie z wyprzedzeniem – kalendarz miasta jako narzędzie sztabu
Miejskie kalendarze wydarzeń, zarówno te oficjalne, jak i nieformalne (wiedza ludzi „z terenu”), są jednym z najcenniejszych narzędzi organizatora. Nakładające się imprezy, prace drogowe czy remonty mogą w kilka godzin zniweczyć idealnie zaplanowaną logistykę. Serce sztabu traktuje więc kalendarz miasta jak stały punkt odniesienia, a nie ciekawostkę.
Na etapie planowania akcji dobrze sprawdza się:
- sprawdzenie oficjalnego kalendarza wydarzeń miejskich i dzielnicowych,
- kontakt z biurem prasowym miasta lub jednostką odpowiedzialną za wydarzenia,
- rozmowa z lokalnymi domami kultury, szkołami, radami osiedli – często wiedzą o inicjatywach, które nie trafiły jeszcze do formalnych zestawień.
Dzięki temu można uniknąć sytuacji, w której akcja społeczna konkuruje o tę samą przestrzeń i uwagę mieszkańców z dużym koncertem czy marszem. A jeśli konflikt terminów jest nieunikniony, da się wcześniej zaplanować alternatywy: inną trasę, dodatkową komunikację czy wzmocnienie służb porządkowych.
Współpraca ze służbami – procedury zamiast improwizacji
Policja, straż miejska, straż pożarna, pogotowie – każda z tych służb ma swoje zasady i język. Serce sztabu nie próbuje zastępować ich kompetencji, ale dba o to, by wzajemnie się rozumieć. Kluczowe jest przygotowanie wspólnej podstawy: czytelnego planu, z którym wszystkie strony mogą się zawczasu zapoznać.
Taki plan zwykle obejmuje:
- mapę terenu z zaznaczonymi strefami, wjazdami technicznymi, punktami medycznymi i dróg ewakuacji,
- dokładne godziny rozpoczęcia, zakończenia i najważniejszych punktów programu,
- listę osób funkcyjnych z numerami telefonów i zakresem odpowiedzialności,
- proste procedury reakcji na określone sytuacje (np. zgubione dziecko, pożar, masowe zasłabnięcie, agresywne zachowanie).
W dniu wydarzenia dobrze działa jedna, wyraźnie określona osoba kontaktowa po stronie sztabu – ktoś, kto zna całość planu i może szybko podjąć decyzję. Dzięki temu wolontariusze nie „wiszą” na telefonie do komendanta, a służby nie muszą domyślać się, kto aktualnie dowodzi.

Codzienność serca sztabu – między telefonem, arkuszem i kawą na zimno
Dyżur informacyjny – jeden kanał zamiast pięciu czatów
W gorącym okresie przed akcją wiadomości spływają z każdej strony: SMS-y od wolontariuszy, maile od urzędu, telefony od partnerów, wiadomości na komunikatorach. Bez jasnego systemu łatwo o chaos i podwójne ustalenia. Serce sztabu dba więc o czytelne zasady kontaktu.
W praktyce może to wyglądać tak:
- jeden główny numer telefonu na „pilne sprawy” podczas wydarzenia,
- jeden kanał informacyjny dla wolontariuszy (np. konkretna grupa na komunikatorze),
- oddzielny adres mailowy lub osoba kontaktowa dla partnerów i urzędów.
Kluczowe jest, żeby te zasady były wcześniej zakomunikowane i powtarzane. Wtedy wolontariusz wie, że nie zgłasza wypadku na ogólnej grupie na portalu społecznościowym, tylko dzwoni pod konkretny numer, a partner nie musi zastanawiać się, czy pisać do koordynatorki wolontariatu, czy do prezydenta miasta na oficjalny adres.
Checklisty i „ściągi”, które ratują w stresie
W sytuacji napięcia pamięć bywa zawodna, dlatego doświadczeni koordynatorzy pracują na prostych listach kontrolnych. Serce sztabu przygotowuje je nie tylko dla siebie, ale też dla innych kluczowych ról: szefów stref, odpowiedzialnych za media, osoby na infopunkcie.
Takie ściągi zawierają minimum informacji potrzebnych „pod presją”:
- kogo powiadomić w razie konkretnego typu zdarzenia,
- kolejność działań (np. najpierw zabezpieczamy miejsce, potem dzwonimy, potem raportujemy),
- krótkie komunikaty, które można przekazać uczestnikom lub mediom, zanim powstanie dłuższe oświadczenie.
To proste narzędzie odciąża głowę w dniu wydarzenia. Zamiast na gorąco zastanawiać się, kogo teraz powiadomić, serce sztabu otwiera folder z wydrukami, a wolontariusz na punkcie sięga po kartkę przypiętą przy biurku.
Dbając o innych, nie zgubić siebie
Osoba, która łączy wolontariuszy, partnerów i miasto, łatwo może stać się „punktem do wszystkiego”. Dzwonią do niej w nocy, piszą w weekend, proszą o drobne przysługi i duże decyzje. Jeśli nie zadba o własne granice i regenerację, prędzej czy później dopadnie ją wypalenie – a za nim posypie się cała sieć relacji.
Kilka prostych nawyków realnie pomaga:
- ustalenie godzin dostępności i poinformowanie o nich zespołu („po 22 piszemy tylko w kryzysie”),
- oddawanie części odpowiedzialności innym – nawet jeśli zrobią coś trochę inaczej niż my,
- krótkie przerwy w trakcie dnia wydarzenia, choćby pięć minut na wyjście z tłumu i kilka głębokich oddechów.
Doświadczone „serca sztabu” często mówią wprost: jeśli masz się zajechać w imię pomagania, to system jest źle zaprojektowany. Zdrowa koordynacja to taka, w której koordynator też ma prawo do zmęczenia, gorszego dnia i oddania pałeczki na chwilę komuś innemu.
Po akcji – jak przełożyć doświadczenie na trwałe relacje
Debriefing z wolontariuszami, partnerami i miastem
Koniec wydarzenia to nie jest moment, w którym serce sztabu znika na miesiąc. Właśnie wtedy pojawia się szansa, żeby zamienić jednorazową akcję w długofalową współpracę. Służą temu krótkie, ale treściwe spotkania podsumowujące z różnymi grupami.
Dla wolontariuszy może to być luźne spotkanie z elementem struktury: co zadziałało, co męczyło, jakie pomysły mają na przyszłość. Dla partnerów – rozmowa lub wideokonferencja, podczas której przechodzicie przez wspólny raport i zastanawiacie się, co poprawić przy kolejnym działaniu. Dla przedstawicieli miasta i służb – krótkie podsumowanie z naciskiem na bezpieczeństwo, logistykę i wpływ na mieszkańców.
Ta faza nie musi być długa, ważne jednak, by była. Wiele organizacji traci cenne wnioski, bo „wszyscy są zmęczeni”. Serce sztabu pilnuje, by choć część refleksji trafiła na papier, do arkusza lub dokumentu – tak, żeby kolejny zespół nie zaczynał od zera.
Utrzymywanie sieci kontaktów między projektami
Relacje zbudowane podczas jednej akcji mogą okazać się kluczowe przy następnej – czasem zupełnie innego typu. Dlatego po wydarzeniu praca serca sztabu nie sprowadza się wyłącznie do podziękowań. To raczej początek spokojniejszej, lecz wciąż aktywnej fazy budowania sieci.
W praktyce może to oznaczać:
- wysyłanie krótkich aktualizacji do partnerów i miasta przy kolejnych inicjatywach („to się u nas dzieje, tu widzimy szansę na współpracę”),
- dla wolontariuszy – imienny mail lub wiadomość z odniesieniem do realnych sytuacji („dzięki, że przejęłaś punkt, gdy koleżanka zasłabła”),
- dla partnerów – krótkie podsumowanie efektów współpracy z podkreśleniem ich wkładu (np. liczba osób, które skorzystały z ich strefy),
- dla urzędników i służb – zwięzły raport wraz z podziękowaniem za konkretną elastyczność lub wsparcie w kryzysowym momencie.
- jednostronicowe podsumowanie „co się udało / co do poprawy” dla całości akcji,
- krótkie raporty z poszczególnych obszarów (logistyka, komunikacja, współpraca z miastem, wolontariat),
- lista kontaktów z krótkimi opisami („Anna – Wydział Promocji, szybka w decyzjach, prosi o konkretne liczby”),
- zaktualizowane checklisty – poprawione o doświadczenia z ostatniej edycji.
- jedno krótkie spotkanie online raz na miesiąc lub dwa z kluczowymi osobami,
- odświeżenie kontaktu z wolontariuszami przy okazji mniejszych działań,
- sezonowe „zebranie większe” – np. raz na pół roku, połączone z integracją.
- krótkie, regularne aktualizacje mailowe lub na komunikatorze („co już zatwierdzone, co w toku, czego jeszcze nie wiemy”),
- jasne oznaczanie tego, co jest decyzją, a co na razie tylko pomysłem,
- udostępnianie kalendarza przygotowań – choćby w prostej tabeli online.
- wcześniej uzgodnione progi decyzji („jeśli prognoza ostrzegawcza pojawi się do godziny X, przenosimy wydarzenie do środka / skracamy czas trwania”),
- lista możliwych alternatyw (zapasowe miejsce, zmiana trasy, przeniesienie części programu online),
- z góry przygotowane komunikaty dla uczestników, mediów i wolontariuszy na różne warianty.
- oddzielenie rozmowy o emocjach od rozmowy o zadaniach („teraz musimy dowieźć bezpieczeństwo, do waszego sporu wrócimy po wydarzeniu”),
- prośba o tymczasową zmianę konfiguracji zespołu, jeśli konflikt uniemożliwia pracę ramię w ramię,
- późniejsze, spokojne spotkanie wyjaśniające – najlepiej z jasną umową, jak uniknąć podobnych sytuacji w kolejnym projekcie.
- planowanie projektowe i praca na harmonogramach,
- podstawy zarządzania kryzysowego i bezpieczeństwa imprez masowych,
- komunikacja międzysektorowa – rozumienie języka urzędów, firm i organizacji społecznych,
- facylitacja spotkań i mediacja w konfliktach,
- podstawy analizy danych (frekwencja, zasięgi, ewaluacja).
- zapraszanie młodszych koordynatorów na spotkania z miastem i partnerami, żeby „osłuchali się” z tematami,
- oddawanie im fragmentów odpowiedzialności – np. za jedną strefę czy kontakt z wybraną grupą partnerów,
- wspólne omawianie trudnych sytuacji po wydarzeniu: co byś zrobił_a na moim miejscu, co możemy poprawić.
- pokazuje się urzędnikom realne historie ludzi, których dotknęło wydarzenie – nie tylko liczby w raporcie,
- wolontariuszom i mieszkańcom tłumaczy się, jak ich działanie wpisuje się w szerszy obraz miasta,
- partnerom biznesowym pomaga się zobaczyć, że ich obecność to coś więcej niż logo na plakacie.
- pytanie wolontariuszy o zdanie przy projektowaniu kolejnej edycji, nie tylko przy rozdzielaniu zadań,
- pokazywanie kulis decyzji („dlaczego nie dostaliśmy tej ulicy, skąd takie, a nie inne wymagania służb”),
- zachęcanie do własnych mikroinicjatyw w ramach wydarzenia – małych stoisk, działań animacyjnych, elementów programu.
- koordynuje przepływ informacji między wolontariuszami, partnerami, miastem i mieszkańcami,
- ustala priorytety na bieżąco, reagując na zmiany (pogoda, nieobecności, nagłe szanse lub kryzysy),
- pilnuje zgodności działań z przepisami, regulaminami i wymaganiami sponsorów.
- jedno główne miejsce online z harmonogramami, listą zadań, kontaktami i aktualizacjami,
- krótkie, regularne odprawy (nawet 15-minutowe) w kluczowych momentach projektu,
- jasno wyznaczone osoby kontaktowe dla wolontariuszy, partnerów i miasta.
- przypomnienie sobie głównego celu akcji („po co to robimy?”),
- określenie, kogo decyzja dotknie i kogo trzeba poinformować lub zapytać o zdanie,
- rozpisanie wariantu minimum i maksimum (co jest absolutnym minimum do zrobienia, co byłoby idealne),
- ocena ryzyka „nicnierobienia” – jaki będzie koszt, jeśli nie zareagujemy.
- sensownym obsadzaniu dyżurów – najtrudniejsze zadania dla osób z doświadczeniem, ale z asekuracją dla nowych,
- pilnowaniu, by ci sami wolontariusze nie brali na siebie wszystkiego,
- uważności na oznaki zmęczenia czy frustracji i reagowaniu (np. proponując zmianę roli czy przerwę).
- „Serce sztabu” to nieformalny lider, który spina wolontariuszy, partnerów, urzędników i mieszkańców w jeden działający zespół, często pełniąc rolę dyrygenta w chaotycznym środowisku.
- Rola ta polega na ciągłym balansowaniu między pasją i misją a procedurami, przepisami i wymaganiami miasta oraz sponsorów – każda szybka akcja musi przejść przez filtr bezpieczeństwa i formalnych zgód.
- Skuteczność akcji społecznej w dużej mierze zależy od tej osoby: bez niej wolontariusze się gubią, partnerzy tracą zaufanie, a miasto i mieszkańcy dostają sprzeczne informacje.
- Kluczowym zadaniem „serca sztabu” jest zbudowanie i pilnowanie prostego, ale konsekwentnego systemu przepływu informacji (jedno główne miejsce online, krótkie odprawy, jasne osoby kontaktowe).
- Osoba ta pełni funkcję tłumacza między „językami” entuzjazmu wolontariuszy, logiki biznesowej partnerów, wymogów administracji i codziennych potrzeb mieszkańców.
- W sytuacjach kryzysowych „serce sztabu” podejmuje szybkie, ale przemyślane decyzje, kierując się prostym algorytmem: cel akcji, osoby dotknięte decyzją, warianty działań i ryzyko zaniechania.
- W praktyce to strażnik sensu, jakości i relacji: dba, by każdy czuł się częścią jednego zespołu i by z zewnątrz akcja wyglądała jak profesjonalnie zorganizowane, spójne wydarzenie.
Jak mówić „dziękuję”, żeby budować zespół na lata
Podziękowania po wydarzeniu często ograniczają się do jednego posta w mediach społecznościowych i ogólnego maila. Serce sztabu traktuje ten moment inaczej: jako inwestycję w ludzi, z którymi za rok znowu trzeba będzie stanąć ramię w ramię.
Najbardziej działają podziękowania konkretne i skierowane do określonych grup:
Często drobny gest – wspólne zdjęcie wysłane do partnera, dyplom uznania dla wydziału w urzędzie, podziękowanie z nazwiskami na stronie miasta – robi więcej niż rozbudowana kampania promocyjna. Kto czuje się zauważony, chętniej odbierze telefon przy kolejnej inicjatywie.
Dokumentacja, która naprawdę pomaga przy następnym wydarzeniu
Powstają tony notatek i arkuszy, które nigdy nie są otwierane ponownie. Serce sztabu pilnuje, żeby dokumentacja była zwięzła, użyteczna i dostępna dla kolejnych osób, nie tylko dla autora.
Dobrze sprawdza się prosty zestaw:
Przykład z praktyki: po jednym z wydarzeń ekipa dodała do checkisty punkt „sprawdzić, czy w pobliżu nie ma remontu torowiska”. Rok później udało się uniknąć poważnych problemów z dojazdem wolontariuszy, bo ktoś wrócił do tego zapisu i zadzwonił tydzień wcześniej do przewoźnika.
Komunikacja wewnętrzna – jak utrzymać zespół przy życiu między akcjami
Rytm spotkań, który nie męczy
Między dużymi wydarzeniami zespół łatwo się rozpływa: każdy ma swoje obowiązki, a inicjatywy społeczne spadają na dalszy plan. Serce sztabu potrzebuje prostego rytmu, który podtrzyma zaangażowanie, a nie będzie dodatkowym obciążeniem.
Sprawdza się schemat:
Na takich spotkaniach nie chodzi wyłącznie o planowanie. To również przestrzeń na wymianę doświadczeń z innych projektów, polecenie szkoleń, a czasem zwykłe pogadanie o tym, jak każdemu idzie. Zaufanie buduje się między wydarzeniami, a nie tylko w ich kulminacyjnym momencie.
Przejrzystość decyzji i dzielenie się informacją
Jedna z najczęstszych frustracji wśród wolontariuszy i partnerów to poczucie, że „nikt nam nic nie mówi”. Serce sztabu nie może być wyłącznie skrzynką kontaktową – staje się też filtrem informacji, który dba o to, by każdy wiedział tyle, ile jest mu potrzebne, na odpowiednim etapie.
Pomagają proste mechanizmy:
Gdy ludzie widzą, na jakim etapie jest proces i kto za co odpowiada, mniej dzwonią „na wszelki wypadek”, rzadziej też przypisują złe intencje zwykłym opóźnieniom urzędowym.

Serce sztabu w kryzysie – kiedy plan trzeba zmienić w biegu
Reagowanie na nagłe zmiany pogodowe i decyzje administracyjne
Nawet najlepiej przygotowany scenariusz potrafi rozsypać się przez jeden komunikat o gwałtownych burzach albo nagłą decyzję o zamknięciu ulicy. Serce sztabu nie panikuje – od razu odpala tryb „plan B” (a czasem C).
Kilka elementów zwiększa szanse na wyjście z kryzysu w miarę suchą stopą:
Przy jednej z miejskich akcji burza przyszła godzinę przed startem. Dzięki temu, że istniał gotowy scenariusz „mokra wersja” i uzgodnione z miastem pomieszczenia zastępcze, wydarzenie nie zostało odwołane, tylko skondensowane i przeniesione – a frekwencja spadła mniej, niż ktokolwiek się spodziewał.
Konflikty i napięcia w zespole
W sytuacji stresu nawet najlepsi potrafią zareagować ostro. Ktoś podnosi głos na radiu, ktoś inny wychodzi trzaskając drzwiami. Serce sztabu przyjmuje wtedy rolę mediatora – nie po to, by wchodzić w każdy spór, ale żeby ograniczyć szkody i przywrócić zdolność do współpracy.
Przydatne kroki:
Napięcia same z siebie nie znikają. Jeśli zostaną zamiecione pod dywan, odbiją się przy następnym wydarzeniu, często jeszcze mocniej. Dlatego dojrzałe serce sztabu widzi w konflikcie sygnał, że coś w systemie wymaga korekty, nie tylko „opanowania nastrojów”.
Rozwijanie kompetencji – serce sztabu też potrzebuje szkoleń
Od improwizacji do profesjonalizacji
Wiele osób trafia do roli łącznika między wolontariuszami, partnerami i miastem „z przypadku”: bo są komunikatywne, ogarniają chaos, miały doświadczenie w samorządzie. Z czasem okazuje się, że zakres wymaganych umiejętności bliższy jest menedżerowi projektu niż „osobie od wszystkiego”.
Lista kompetencji, które szczególnie się przydają, jest szeroka:
Części z tego można nauczyć się na bezpłatnych szkoleniach organizowanych przez miasto, organizacje parasolowe czy programy grantowe. Część rozwija się po prostu w boju, pod warunkiem że ktoś regularnie zatrzymuje się na chwilę, by przeanalizować własne decyzje, a nie biec od projektu do projektu w trybie ciągłego gaszenia pożarów.
Mentoring i przekazywanie pałeczki
Żaden sztab nie powinien być uzależniony od jednej osoby. Nawet najbardziej doświadczone serce kiedyś zmieni pracę, miasto lub poziom zaangażowania. Dlatego jednym z najważniejszych zadań dojrzałego koordynatora jest wychowywanie następców.
W praktyce oznacza to m.in.:
Dzięki temu w krytycznym momencie – choroba, nagły wyjazd, przeciążenie – istnieje ktoś, kto jest w stanie przejąć rolę, przynajmniej tymczasowo. Sieć nie rwie się w jednym punkcie, tylko elastycznie się przeorganizowuje.
Serce sztabu jako pomost między „wielkim miastem” a pojedynczym człowiekiem
Przekładanie miejskich strategii na ludzkie historie
W dokumentach miejskich pojawiają się hasła: „polityka senioralna”, „aktywizacja młodzieży”, „zielona transformacja”. Dla wielu mieszkańców to odległy język. Serce sztabu ma unikalną pozycję: z jednej strony słyszy te strategie na spotkaniach w urzędzie, z drugiej – rozmawia z wolontariuszem, który przychodzi na akcję po zajęciach, i seniorką, która przyszła „zobaczyć, co się dzieje pod blokiem”.
Prawdziwe łączenie polega na tym, że:
Przykładowo: jeśli miasto stawia na integrację sąsiedzką, serce sztabu może poprosić wolontariuszy o krótkie notatki z rozmów z mieszkańcami, a potem – oczywiście po anonimizacji – pokazać urzędowi, jakie konkretnie potrzeby i lęki wybrzmiewają wśród ludzi z danego osiedla. W ten sposób akcja przestaje być jednorazową „imprezą”, a staje się źródłem wiedzy, która może wpłynąć na kolejne decyzje.
Wzmacnianie sprawczości wolontariuszy
Wolontariat to nie tylko „darmowe ręce do pracy”. Dla wielu osób to pierwszy kontakt z miastem jako strukturą, w której można coś zmienić. Serce sztabu widzi w każdym wolontariuszu potencjalnego lidera – niekoniecznie od razu, ale w dłuższej perspektywie.
Drobne działania, które robią różnicę:
Osoba, która raz zobaczy, że jej pomysł realnie wszedł w życie, inaczej patrzy na miasto. Z „oni” robi się „my”. A to właśnie w tym miejscu bije prawdziwe serce sztabu: w momencie, gdy ludzie zaczynają widzieć siebie jako współtwórców, a nie tylko „pomagających przy czyimś projekcie”.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Kim jest „serce sztabu” i czym różni się od zwykłego koordynatora?
„Serce sztabu” to osoba, która spina w całość wszystkie elementy akcji społecznej: wolontariuszy, partnerów, miasto i mieszkańców. Formalnie bywa koordynatorem lub liderem projektu, ale w praktyce pełni rolę dyrygenta – pilnuje, by ludzie, zadania i informacje tworzyły spójny, działający organizm.
Różni się od „zwykłego” koordynatora tym, że nie zajmuje się tylko zadaniami i harmonogramem. Jego odpowiedzialnością jest także budowanie relacji, tłumaczenie między światem administracji, biznesu i wolontariatu, reagowanie na kryzysy oraz dbanie o motywację i energię zespołu.
Dlaczego rola osoby łączącej wolontariuszy, partnerów i miasto jest tak ważna?
Bez takiej osoby działania szybko zamieniają się w chaos: wolontariusze nie wiedzą, co robić, partnerzy czują się zaniedbani, a urzędnicy nie mają jasnego punktu kontaktu. To prowadzi do frustracji, utraty zaufania i zniechęcenia do przyszłych akcji.
Gdy „serce sztabu” dobrze działa, każdy wie, gdzie jest jego miejsce, komunikacja jest spójna, a mieszkańcy widzą profesjonalnie zorganizowane wydarzenie. Ta rola jest w praktyce strażnikiem sensu, jakości i relacji – od niej zależy, czy świetny pomysł zamieni się w realne, dobrze przeprowadzone działanie.
Jak w praktyce wygląda praca osoby, która „spina” cały sztab?
Codzienność „serca sztabu” to głównie rozmowy, mikrodecyzje i mediacje. Ta osoba:
Oprócz „twardych” zadań organizacyjnych zajmuje się także stroną ludzką: zauważa zmęczenie, przeciążenie czy spadek morale i odpowiednio reaguje, np. przesuwając osoby między zadaniami lub proponując chwilę przerwy.
Jak zorganizować przepływ informacji w sztabie, żeby uniknąć chaosu?
Kluczowe jest stworzenie prostego, ale konsekwentnego systemu komunikacji, zamiast polegania na „ktoś coś słyszał”. Sprawdza się połączenie kilku elementów:
Taki system pozwala szybko reagować na zmiany – na przykład przy zmianie trasy wydarzenia w krótkim czasie można poinformować wszystkie strony różnymi kanałami, zamiast liczyć na to, że „informacja się rozejdzie”.
Jak podejmować szybkie decyzje w sztabie, nie tracąc z oczu bezpieczeństwa i misji?
W pracy sztabu decyzje trzeba podejmować szybko, ale nie na oślep. Pomaga prosty schemat:
W sytuacjach związanych z bezpieczeństwem (np. zgłoszenie niebezpiecznej sytuacji) priorytet jest jeden: najpierw zatrzymanie działań i zabezpieczenie ludzi, dopiero potem analiza szczegółów i szukanie winnych czy przyczyn.
Jak dbać o wolontariuszy, żeby nie „wypalić” ich w trakcie akcji?
„Serce sztabu” zarządza nie tylko zadaniami, ale przede wszystkim energią ludzi. Dbanie o wolontariuszy polega m.in. na:
Już proste gesty – jak zachęcenie do odpoczynku, rozmowa o trudnościach czy podziękowanie za wykonaną pracę – sprawiają, że wolontariusze czują się zauważeni i chętniej wracają do współpracy przy kolejnych projektach.
Jak rekrutować wolontariuszy do sztabu, żeby stworzyć dobrze działający zespół?
Rekrutacja wolontariuszy powinna być rozmową, a nie „łapanką na wolne ręce”. Warto traktować ją jako proces dopasowywania ludzi do ról i atmosfery zespołu. Pomocne są pytania, które pozwalają zrozumieć motywację, mocne strony i ograniczenia danej osoby.
Dobrze jest zapytać m.in. o to, co przyciągnęło kogoś do akcji, w jakich zadaniach czuje się najlepiej (kontakt z ludźmi, logistyka, zaplecze techniczne, praca kreatywna), jakie ma ograniczenia czasowe lub zdrowotne oraz czego oczekuje po udziale. Dzięki temu „serce sztabu” może przydzielić odpowiednie zadania i zbudować zespół, w którym ludzie się uzupełniają, zamiast wzajemnie frustrować.







Bardzo ciekawy artykuł, który rzeczywiście ukazał mi, jak wiele pracy i zaangażowania wymaga koordynacja wolontariuszy, partnerów i miasta. Podoba mi się sposób, w jaki autorka opisała rolę osoby, która pełni funkcję serca sztabu – jako osoby odpowiedzialnej za zapewnienie sprawnego działania całej organizacji. Bardzo ważne jest podkreślenie, jak wiele detali trzeba uwzględnić, by dostać się do ludzi i zebrać potrzebne wsparcie.
Jednakże, brakuje mi przede wszystkim konkretnych przykładów działań podejmowanych przez tę osobę, które przyczyniły się do sukcesu sztabu. Byłoby to nie tylko ciekawe do poczytania, ale również inspirujące dla innych, którzy zajmują się podobnymi zadaniami. Warto byłoby także bardziej podkreślić trudności i wyzwania, z jakimi spotyka się osoba pełniąca tę rolę, aby pokazać czytelnikom, jak ważna jest jej praca.
Tylko zalogowane konta mogą dodawać komentarze.