Dlaczego osoby z niepełnosprawnością są szczególnie narażone w sytuacjach wojennych
Specyficzne ryzyka w czasie wojny i ewakuacji
Osoby z niepełnosprawnością są w sytuacjach wojennych narażone inaczej niż reszta społeczeństwa. Często trudniej im się przemieszczać, komunikować, zrozumieć komunikaty alarmowe albo samodzielnie podjąć szybkie decyzje. W praktyce oznacza to, że w chwili ostrzału, nalotu czy pożaru mogą nie zdążyć do schronu lub punktu zbiórki, jeśli nikt nie zadba o plan i realne wsparcie.
Konflikt zbrojny niemal zawsze oznacza przerwy w dostępie do leków, prądu, wody, pomocy medycznej. Dla wielu osób z niepełnosprawnością to nie jest tylko niedogodność – to kwestia życia i śmierci. Leki przeciwpadaczkowe, insulina, środki przeciwbólowe, sprzęt do wspomagania oddychania, wózek elektryczny wymagający ładowania – bez nich organizm bardzo szybko się poddaje.
Do tego dochodzi chaos informacyjny. Alarmy są zwykle przekazywane przez radio, syreny, komunikaty głosowe. Osoba niesłysząca może ich nie odebrać. Osoba niewidoma – nie przeczyta ulotki, plakatu czy wiadomości SMS w standardowym formacie. Ktoś z niepełnosprawnością intelektualną może nie zrozumieć, jak poważne jest zagrożenie. Bez przemyślanych rozwiązań osoby te po prostu zostają w tyle.
Bariery fizyczne, komunikacyjne i społeczne
Wojna uwypukla bariery, które w „normalnym” czasie często i tak utrudniają życie. Schody bez podjazdów, wąskie przejścia, brak wind w blokach, wysokie krawężniki – wszystko to w warunkach bombardowań czy ewakuacji działa jak pułapka. Jeśli transport organizowany jest w pośpiechu, nikt nie myśli o podnośniku do wózka czy miejscu dla osoby leżącej.
Bariery komunikacyjne są równie dotkliwe. Brak tłumacza języka migowego, brak prostych piktogramów, za mało informacji w łatwym języku – to typowe problemy. Osoba z autyzmem może źle reagować na hałas syren, tłok, krzyki. Ktoś z afazją nie zdoła szybko przekazać ratownikom, jakiej pomocy potrzebuje. Bez przeszkolenia służb i wolontariuszy takie osoby są często pomijane lub błędnie oceniane.
Dochodzi jeszcze warstwa społeczna. W sytuacji skrajnego stresu ludzie skupiają się na „najsilniejszych” – kto biegnie, kto krzyczy, kto popycha. Osoba cicha, spowolniona ruchowo, mała, wycofana – znika w tłumie. Jeśli wcześniej nie ustalono jasnych zasad, kto się kim opiekuje, bardzo łatwo o porzucenie na klatce schodowej czy w kolejce do autobusu ewakuacyjnego.
Znaczenie planowania z wyprzedzeniem
Największym sprzymierzeńcem osób z niepełnosprawnością w czasie wojny jest dobre przygotowanie jeszcze przed pierwszym kryzysem. Chodzi o indywidualny plan ewakuacji, dostęp do kopii dokumentacji medycznej, spakowaną torbę z lekami i sprzętem, sieć osób, które wiedzą, gdzie dana osoba mieszka i czego potrzebuje. To nie jest „panika na zapas”, tylko chłodna ocena ryzyka.
Planowanie z wyprzedzeniem dotyczy zarówno rodzin, jak i organizacji, samorządów oraz służb ratowniczych. Jeśli w rejonie mieszka kilkanaście osób używających wózków, ktoś musi wcześniej sprawdzić, czy są dostępne busy z najazdem, ile potrzeba wolontariuszy, kto ma siłę fizyczną, by przenieść osobę po schodach, jeśli winda przestanie działać. Im mniej niewiadomych w momencie wybuchu, tym większa szansa, że nikt nie zostanie na miejscu.
Rozpoznawanie potrzeb osób z różnymi rodzajami niepełnosprawności
Niepełnosprawność ruchowa – co jest absolutnym minimum
Osoby z niepełnosprawnością ruchową mogą być samodzielne w codziennym życiu, ale w warunkach wojny ich niezależność bywa nagle i brutalnie ograniczona. Wystarczy brak windy, uszkodzona droga, odcięcie prądu zasilającego wózek elektryczny. Podstawą wsparcia jest realna ocena mobilności: czy osoba może chodzić z balkonikiem, czy w ogóle nie wstaje z łóżka, czy potrafi sama się przesiąść z wózka na krzesło, do samochodu.
Przy planowaniu ewakuacji trzeba ustalić:
- czy potrzebny jest wózek ręczny jako zapas (gdy padnie wózek elektryczny),
- ile osób potrzeba do bezpiecznego przeniesienia danej osoby po schodach,
- jak zabezpieczyć sprzęt (wózek, kule, ortezy) przed zgubieniem lub kradzieżą,
- czy w punkcie zbiórki są toalety dostępne dla wózków i miejsce do odpoczynku.
Osoby leżące wymagają szczególnej logistyki: przenoszenia na noszach lub w kocu, stabilizacji kręgosłupa, ochrony przed odleżynami. W schronach i punktach ewakuacyjnych trzeba zorganizować choć prowizoryczne leżanki, materace, dodatkowe koce. Liczy się także stały dostęp do środków pielęgnacyjnych: podkładów, środków do mycia bez użycia wody, rękawiczek, maści na odparzenia.
Niepełnosprawność sensoryczna: osoby niewidome, słabowidzące, niesłyszące
Osoby niewidome i słabowidzące potrzebują w czasie wojny przede wszystkim bezpiecznego otoczenia i jasnej nawigacji. W głośnym, zatłoczonym schronie trudno korzystać wyłącznie z białej laski czy psa przewodnika. Trzeba zadbać o:
- opisowe komunikaty słowne („tu są schody w dół”, „po prawej stoi stół z jedzeniem”),
- możliwość dotknięcia barierki, ściany, mebli dla orientacji,
- unikanie nagłych zmian w rozkładzie pomieszczeń bez poinformowania.
Osoby niesłyszące lub słabosłyszące napotykają inne problemy: nie słyszą syren, komunikatów przez megafon, mogą nie usłyszeć zbliżającego się zagrożenia. Dla nich kluczowe jest:
- wizualne powiadamianie o alarmach (SMS, migające światła, gesty ustalone z sąsiadami),
- dostęp do tłumacza języka migowego lub przynajmniej pisemnych informacji,
- zapewnienie, że ktoś informuje je na bieżąco o decyzjach dotyczących ewakuacji.
W punktach recepcyjnych i w schronach przydają się proste piktogramy: toaleta, lekarz, jedzenie, woda, miejsce noclegu. Napisy w dużym, kontrastowym druku pomagają osobom słabowidzącym. Z kolei tablice i kartki, na których można szybko zapisać informację, ułatwiają kontakt z osobami niesłyszącymi, jeśli nie ma tłumacza.
Niepełnosprawność intelektualna, spektrum autyzmu, zaburzenia psychiczne
Osoby z niepełnosprawnością intelektualną i ze spektrum autyzmu często potrzebują więcej czasu na zrozumienie sytuacji, a nagłe zmiany rutyny, hałas, tłok mogą wywoływać silny lęk lub agresję. W kontekście wojny i ewakuacji szczególnie istotne są:
- proste, krótkie komunikaty bez metafor: „teraz idziemy do autobusu”, „kiedy syrena wyje, schodzimy do piwnicy”,
- utrzymanie choć części stałych rytuałów (pory posiłków, ulubiony koc, zabawka),
- unikanie zbędnej liczby bodźców – jeśli to możliwe, spokojniejsze pomieszczenie, słuchawki wygłuszające.
Ważną rolę odgrywają opiekunowie i osoby, które dobrze znają daną osobę. Ratownik nie zawsze od razu rozróżni, czy ktoś jest w szoku, czy ma trwałą niepełnosprawność. Krótka karta informacyjna (w plastikowej koszulce, przypięta do kurtki lub plecaka) z opisem: „Mam niepełnosprawność intelektualną, reaguję na proste polecenia, opiekun: imię, telefon” może ułatwić udzielenie pomocy.
Osoby z zaburzeniami psychicznymi – depresją, schizofrenią, zaburzeniami lękowymi, PTSD – są w czasie wojny narażone na zaostrzenia objawów. Utrata dostępu do leków, przerwane terapie, przewlekły stres mogą doprowadzić do załamań psychicznych. W planie ewakuacji trzeba uwzględnić zapas leków psychotropowych, a w punktach pobytu przewidzieć choć minimalną opiekę psychologiczną i spokojne strefy odpoczynku.

Przygotowanie do kryzysu: dom, rodzina, lokalna społeczność
Indywidualny plan ewakuacji dla osoby z niepełnosprawnością
Plan ewakuacji nie może być ogólnikowy. Dla każdej osoby z niepełnosprawnością powinien zawierać konkretne odpowiedzi na pytania:
- kto odpowiada za pomoc w wyjściu z mieszkania (z imienia i nazwiska),
- kto niesie sprzęt (wózek, koncentrator tlenu, leki),
- do kogo dzwonić, jeśli główny opiekun jest ranny lub niedostępny,
- jakie są alternatywne trasy wyjścia (schody, klatki, wyjście ewakuacyjne).
Dobrym narzędziem jest krótka karta A4 lub A5 z planem, trzymana przy drzwiach lub w „torbie ewakuacyjnej”. Warto w niej uwzględnić również dane medyczne: choroby przewlekłe, alergie, przyjmowane leki, kontakt do lekarza prowadzącego. W sytuacji, gdy osoba trafi sama do szpitala lub punktu recepcyjnego, taka karta pozwala medykom szybko zorientować się w jej sytuacji.
W planie warto przewidzieć ćwiczenia „na sucho”: przejście z mieszkania do schronu, spakowanie się w określonym czasie, sprawdzenie, czy wszystko da się fizycznie przenieść. Często dopiero w praktyce wychodzi, że wózek trudno zmieścić między drzwiami czy że jedna osoba nie da rady znieść kogoś z czwartego piętra bez windy.
„Torba ewakuacyjna” dostosowana do niepełnosprawności
Standardowa torba ewakuacyjna powinna zawierać dokumenty, podstawowe ubrania, wodę, prowiant, latarkę. Dla osoby z niepełnosprawnością lista jest dłuższa i powinna być spersonalizowana. Najczęściej potrzebne są:
- zapas leków minimum na 7–14 dni, spakowany w oddzielne, podpisane woreczki,
- kopie recept, zaleceń lekarskich, wypisów ze szpitala, listę leków z dawkami,
- podstawowy sprzęt medyczny (strzykawki insulinowe, igły, cewniki, worki stomijne, opatrunki),
- środki higieniczne: pieluchy, podkłady, maści, środki do dezynfekcji skóry,
- pomocnicze narzędzia: zapasowe baterie do aparatów słuchowych, powerbank do wózka elektrycznego (jeśli możliwe), dodatkowe okulary.
W torbie warto umieścić kopię karty informacyjnej opisującej niepełnosprawność, w dwóch wersjach językowych, jeśli jest szansa przekraczania granicy. Wszystko powinno być zabezpieczone przed wilgocią (worki strunowe, plastikowe koszulki). Leków nie trzyma się luzem w pudełku – każda zmiana miejsca to potencjalne rozsypanie czy zgubienie blistra.
Dobrym zwyczajem jest trzymanie torby w stałym miejscu, znanym wszystkim domownikom, i okresowe przeglądanie zawartości (co 2–3 miesiące): wymiana przeterminowanych leków, sprawdzenie baterii, aktualizacja dokumentów.
Współpraca z sąsiadami i lokalnymi liderami
Rodzina często nie poradzi sobie sama, zwłaszcza gdy w budynku mieszka wiele osób wymagających wsparcia. Dobrą praktyką jest stworzenie w klatce schodowej lub na osiedlu nieformalnej sieci pomocy. Można to zrobić prosto: ustalić, które mieszkania wspierają dane osoby przy ewakuacji, wymienić telefony, opisać krótkie zasady działania.
Przykładowo: sąsiad z piętra wyżej odpowiada za pomoc przy zniesieniu wózka, ktoś inny za pomoc przy dzieciach, ktoś trzeci – za prowadzenie osoby niewidomej. Ważne, by nie opierać się na jednym bohaterze, który „zawsze pomoże”; jeśli sam zachoruje czy zginie, system się załamie.
Wspólnoty mieszkaniowe, rady osiedli i lokalne organizacje pozarządowe mogą koordynować listy osób wymagających wsparcia w ewakuacji. Lista nie musi być publiczna, ale powinna być znana tym, którzy organizują transport, zarządcom budynków i lokalnym liderom. Dzięki temu służby kryzysowe nie szukają po omacku, tylko działają według konkretnej mapy potrzeb.
Bezpieczna ewakuacja: krok po kroku
Ocena sytuacji i priorytety działania
Gdy pojawia się realne zagrożenie – ostrzał, pożar, zbliżające się wojska – czasu na reakcję jest mało. Pierwszym krokiem jest szybka ocena, czy możliwe jest bezpieczne pozostanie w miejscu (np. przejście do piwnicy w tym samym budynku), czy konieczna jest natychmiastowa ewakuacja poza rejon. Dla osoby z niepełnosprawnością ten wybór jest szczególnie delikatny: nie zawsze „ucieczka za wszelką cenę” jest najlepsza, jeśli oznacza porzucenie sprzętu, leków i opieki.
Zanim rozpocznie się ewakuację, trzeba odpowiedzieć na kilka pytań:
- jak daleko znajduje się najbliższy schron, punkt zbiórki, transport,
- czy trasy są przejezdne dla wózków i pojazdów,
- czy jest ktoś, kto może pomóc w przeniesieniu/prowadzeniu osoby,
- czy jest gotowa torba ewakuacyjna i sprzęt medyczny.
Techniki bezpiecznego przenoszenia i asekuracji
Przy ewakuacji osób z niepełnosprawnością ruchową podstawą jest bezpieczeństwo – zarówno osoby ewakuowanej, jak i pomagających. Zanim ktoś chwyci kogoś na ręce, trzeba nawiązać krótki kontakt i ustalić zasady: gdzie boli, czy można podnieść za barki, czy lepiej asekurować biodra, czy osoba ma endoprotezy, złamania, świeże rany.
W praktyce przydają się proste techniki:
- „Krzesło z rąk” dwóch osób – dwie osoby splatają nadgarstki, tworząc siedzenie i oparcie; osoba ewakuowana siada, trzyma się za szyję lub ramiona ratowników. Metoda dobra przy wąskich schodach, ale wymaga komunikacji słownej przy każdym kroku.
- Przesuwanie zamiast dźwigania – jeśli jest koc, prześcieradło, mata, można ułożyć na nich osobę i przesuwać ją po podłodze lub stopniach. Chroni to plecy pomagających, choć wymaga więcej miejsca.
- Asekuracja na schodach – gdy ktoś schodzi o własnych siłach, jedna osoba idzie stopień niżej za nim, trzymając za pas lub pod pachami, druga – wyżej, gotowa przejąć ciężar w razie potknięcia. Przy wózkach schodowych jedna osoba musi dowodzić i głośno mówić, co się dzieje.
Przy każdym podnoszeniu trzeba unikać szarpania, ciągnięcia za kończyny i chwytania za rurki cewników czy przewody tlenowe. Jeśli ktoś komunikuje ból, lepiej na chwilę przerwać niż doprowadzić do dodatkowego urazu. Jedno krótkie zdanie: „Teraz cię podnosimy, trzy, dwa, jeden” zmniejsza lęk i pozwala zsynchronizować ruch.
Organizacja transportu i miejsc siedzących
Podczas ewakuacji zbiorowej autobusem, pociągiem czy samochodami prywatnymi osoby z niepełnosprawnością potrzebują stabilnego, przewidywalnego miejsca. Nie oznacza to zawsze przodu pojazdu – czasem lepsza jest środkowa część, dalej od drzwi i przeciągów.
- W autobusach wózki ręczne można ustawić tyłem do kierunku jazdy, klinując koła torbami z piaskiem, plecakami czy pasami, jeśli są dostępne. Zawsze jedna osoba powinna siedzieć obok, by asekurować przy gwałtownym hamowaniu.
- Osoby z padaczką czy niestabilnym ciśnieniem lepiej umieścić bliżej wyjścia – ratownik w razie potrzeby szybciej dotrze, łatwiej też wynieść osobę na zewnątrz.
- Przy koncentratorach tlenu i butlach ważne jest, by nie blokować wyjść ewakuacyjnych. Przewody tlenowe nie mogą leżeć luzem w przejściach – można je dodatkowo przymocować taśmą lub opaskami do poręczy czy oparć.
Gdy ewakuacja odbywa się w pośpiechu i „wszystko jest pierwszeństwem”, zwykle najbardziej poszkodowane są osoby, które nie potrafią się przepchać. Ustalenie prostych zasad – np. że pierwsze wsiadają osoby na wózkach, z dziećmi z niepełnosprawnością, osoby starsze z chodzikami – ogranicza chaos i kłótnie. Wymaga to jednej osoby decyzyjnej, która nie ulega krzykom, tylko spokojnie powtarza komunikaty.
Komunikacja kryzysowa z osobami o różnych potrzebach
Informacja w czasie wojny musi być nie tylko szybka, ale też zrozumiała. To, co dla urzędnika jest oczywiste („prosimy o natychmiastową relokację do wyznaczonych punktów zbiórki”), dla osoby z niepełnosprawnością intelektualną nie znaczy nic.
Skuteczna komunikacja powinna:
- używać prostego języka i krótkich zdań,
- łączyć formę słowną i wizualną – piktogramy, strzałki, mapki, kolory,
- powtarzać najważniejsze treści w różnych kanałach: SMS, komunikat głosowy, wydrukowana kartka, media społecznościowe.
Osoba niesłysząca może przyjąć komunikat z tablicy informacyjnej lub telefonu, osoba niewidoma – z głośnika lub dzięki sąsiadowi, który przeczyta SMS-a na głos. Dobrą praktyką jest tworzenie wersji „łatwej do czytania” (ETR) ważnych ogłoszeń: większa czcionka, krótkie zdania, bez skrótów urzędowych. W wielu krajach organizacje osób z niepełnosprawnościami pomagają gminom w przygotowaniu takich wersji – można korzystać z gotowych wzorów.
W schronach i punktach recepcyjnych przydają się proste, powieszone na ścianach „słowniki obrazkowe”: ikony lekarza, toalety, „ból”, „zimno”, „głodny”, które ułatwiają komunikację z osobami niemówiącymi, nieznającymi lokalnego języka lub w silnym stresie.

Systemowe wsparcie: państwo, samorząd, organizacje
Włączanie perspektywy osób z niepełnosprawnością do planów kryzysowych
Plany obrony cywilnej, procedury ewakuacji miast czy powiatów często powstają „na papierze” bez udziału osób, których dotyczą w największym stopniu. Skutkiem są np. schrony dostępne tylko po stromych schodach czy miejsca zbiórki na nieutwardzonym placu, po którym wózek nie przejedzie.
Realne uwzględnienie potrzeb osób z niepełnosprawnością oznacza:
- włączenie przedstawicieli organizacji pozarządowych i rad ds. osób z niepełnosprawnością do zespołów planujących ewakuację,
- przegląd istniejących budynków wyznaczonych jako schrony pod kątem dostępności architektonicznej (podjazdy, szerokość drzwi, toalety, oświetlenie),
- opracowanie mapy ryzyka – gdzie mieszka najwięcej osób wymagających wsparcia, jaki sprzęt medyczny może być trudny do transportu, które placówki (domy pomocy, szpitale psychiatryczne) wymagają specjalnych rozwiązań.
Każda gmina czy dzielnica powinna mieć zaktualizowaną bazę placówek i mieszkań chronionych, w których przebywają osoby zależne. Nie chodzi o tworzenie publicznych list, lecz o to, by w sztabie kryzysowym istniała wiedza, że np. na danej ulicy działa dom pomocy z osobami leżącymi, wymagającymi respiratorów.
Szkolenia dla służb ratunkowych i wolontariuszy
Strażacy, policjanci, ratownicy medyczni mają zazwyczaj ogólne przeszkolenie w zakresie pierwszej pomocy, ale niekoniecznie wiedzą, jak podejść do osoby niewerbalnej z autyzmem czy jak bezpiecznie przenosić osobę z zaawansowaną osteoporozą. Krótkie, regularne szkolenia mogą tę lukę znacząco zmniejszyć.
Zakres takiego szkolenia może obejmować:
- podstawy komunikacji wspierającej (mówienie prostym językiem, stosowanie gestów, korzystanie z piktogramów),
- rozróżnianie typowych sytuacji: napad paniki, atak padaczki, kryzys psychotyczny, meltdown u osoby w spektrum autyzmu,
- ćwiczenia z przenoszenia i asekuracji osób z ograniczoną mobilnością w różnych warunkach (ciasne klatki, dym, hałas),
- etykę: jak szanować podmiotowość osoby z niepełnosprawnością nawet w chaosie ewakuacji, jak unikać infantylizowania, jak reagować na sprzeciw lub lęk.
W szkoleniach powinni brać udział także wolontariusze – często to oni pierwsi docierają do osób uwięzionych w mieszkaniach czy schronach. Dobrze sprawdzają się krótkie, praktyczne warsztaty organizowane wspólnie z lokalnymi organizacjami osób z niepełnosprawnością; można wtedy „przećwiczyć” różne sytuacje w bezpiecznym środowisku.
Zaopatrzenie w leki i sprzęt w warunkach wojny
W sytuacji długotrwałego konfliktu nawet najlepsze plany osobiste nie wystarczą – ktoś może stracić torbę ewakuacyjną, apteka zostanie zniszczona, transport z lekami nie dotrze na czas. Dlatego system powinien przewidywać buforowe magazyny leków i sprzętu dla osób z niepełnosprawnością.
Chodzi m.in. o:
- leki przeciwpadaczkowe, psychotropowe, insulinę i inne leki ratujące życie,
- wyposażenie stomijne, cewniki, pieluchy, środki do dezynfekcji,
- zapasy baterii specjalistycznych (do aparatów słuchowych, respiratorów, pomp insulinowych),
- prosty sprzęt zastępczy: kule, chodziki, wózki ręczne dla osób, które straciły własny, bardziej zaawansowany sprzęt.
Magazyny mogą znajdować się przy szpitalach, większych ośrodkach pomocy społecznej, centrach logistycznych. Kluczowe jest wypracowanie szybkiej ścieżki: kto może wydać sprzęt „od ręki”, jak weryfikować potrzeby (np. na podstawie zdjęć recept czy zaświadczeń w telefonie, gdy papierowa dokumentacja zaginęła).
Koordynacja międzynarodowa i przekraczanie granic
Wojna często oznacza konieczność wyjazdu do innego kraju. Dla osób z niepełnosprawnością to dodatkowy ciężar: różne systemy opieki, inne kryteria przyznawania świadczeń, bariery językowe. Dlatego organizacje międzynarodowe i państwa przyjmujące uchodźców powinny mieć jasno opisane procedury przyjmowania osób z niepełnosprawnością.
Na granicach przydatne są:
- punkty pierwszego kontaktu z personelem przeszkolonym w pracy z osobami z niepełnosprawnościami i tłumaczami języka migowego (także międzynarodowego),
- możliwość szybkiego przekierowania osób wymagających intensywnej opieki (respiratory, dializy, opieka całodobowa) do odpowiednich szpitali lub placówek,
- zestaw piktogramów wielojęzycznych oraz formularze w uproszczonych wersjach językowych,
- współpraca z organizacjami diaspory danego kraju, które znają język i kulturę przyjeżdżających i mogą pomóc w adaptacji.
Krótki dokument medyczny w dwóch lub trzech językach, przygotowany jeszcze przed wyjazdem, znacząco przyspiesza uzyskanie odpowiedniej pomocy. W przypadku dzieci dobrze, jeśli zawiera też informacje edukacyjne: poziom funkcjonowania, dotychczasowe wsparcie (asystent, zajęcia terapeutyczne), stosowane metody komunikacji.
Opieka długoterminowa w schronach i miejscach tymczasowego pobytu
Dostępność przestrzeni i podstawowe adaptacje
Schrony, hale sportowe, internaty czy sale parafialne często stają się na tygodnie lub miesiące „domem” dla uchodźców. Jeśli nie uwzględnia się tam potrzeb osób z niepełnosprawnością, początkowa pomoc szybko zamienia się w kolejne źródło cierpienia.
Nawet proste działania potrafią zmienić sytuację:
- wydzielenie strefy cichej – kącika z mniejszą liczbą łóżek, przyciemnionym światłem, przeznaczonego dla osób z autyzmem, nadwrażliwością sensoryczną, zaburzeniami lękowymi,
- zorganizowanie toalety przyjaznej osobom z niepełnosprawnością: poręcze przy sedesie, krzesełko pod prysznic, maty antypoślizgowe, możliwość skorzystania z toalety z asystą w sposób dyskretny,
- ustawienie łóżek tak, aby osoby na wózkach mogły swobodnie przejechać – zbyt gęsto ustawione prycze zamieniają całą halę w pułapkę,
- prostą nawigację: taśma na podłodze w kontrastowym kolorze prowadząca od wejścia do toalety, punktu medycznego i wydawania posiłków; duże, dobrze czytelne znaki.
W jednym z ośrodków recepcyjnych wystarczyło przesunąć kilka stołów, zaznaczyć trasy taśmą i stworzyć cichy kącik z kilkoma fotelami, by osoby w spektrum autyzmu i po traumie wojennej zaczęły lepiej znosić pobyt. Takie zmiany nie wymagają drogich inwestycji, lecz uważności i gotowości do rozmowy z samymi zainteresowanymi.
Asystenci, „buddy system” i podział ról
Przy dużej liczbie osób w schronie trudno oczekiwać, że kilku wolontariuszy zajmie się wszystkimi szczególnymi potrzebami. Sprawdza się model, w którym każda osoba z większym stopniem zależności ma swojego „partnera” – niekoniecznie opiekuna medycznego, ale kogoś, kto:
- sprawdza, czy osoba ma jedzenie, wodę, dostęp do toalety,
- w razie alarmu pomaga przejść do bezpieczniejszej części obiektu,
- przekazuje jej ważne informacje w formie, którą rozumie,
- informuje koordynatorów, jeśli stan osoby się pogarsza.
Taki „buddy system” można zorganizować na poziomie jednego pomieszczenia czy sektora. Często osoby starsze lub rodziny bez dzieci chętnie angażują się w pomoc, jeśli ktoś jasno przedstawi im zakres zadań i zapewni minimalne wsparcie merytoryczne. Kluczowe jest, aby nie obciążać jednej osoby odpowiedzialnością za kilka osób wymagających intensywnej pomocy – łatwo o wypalenie i poczucie bezradności.
Wsparcie psychiczne w przedłużającym się kryzysie
Długotrwały pobyt w schronie, ciągła niepewność i brak prywatności szczególnie mocno uderzają w osoby z niepełnosprawnością i ich bliskich. Z jednej strony mierzą się z traumą wojny, z drugiej – z codziennym stresem związanym z funkcjonowaniem w ciele lub umyśle, które ma swoje ograniczenia. Bez celowego wsparcia psychicznego łatwo o nawarstwienie kryzysów, zaostrzenie objawów i konflikty w grupie.
Elementy podstawowego wsparcia psychologicznego, które można zorganizować nawet przy małych zasobach:
- dyżury interwencyjne – choćby kilka godzin tygodniowo obecności psychologa, psychiatry lub doświadczonego interwenta kryzysowego,
- krótkie konsultacje „przy łóżku” dla osób, które nie są w stanie poruszać się samodzielnie,
- grupy wsparcia dla opiekunów osób z niepełnosprawnością, prowadzone w prosty, nieformalny sposób,
- możliwość cichej rozmowy indywidualnej w wydzielonym pomieszczeniu lub choćby za parawanem,
- dostęp do teleporad – jeśli na miejscu nie ma specjalisty, można połączyć się z psychologiem wolontariuszem online.
Osoby z niepełnosprawnością intelektualną, w spektrum autyzmu czy z chorobą psychiczną potrzebują wyjaśnienia sytuacji językiem, który rozumieją. Powtarzające się pytania („kiedy wrócimy do domu?”, „czy znowu będzie alarm?”) nie są złośliwością, ale formą radzenia sobie z lękiem. Pomaga spokojne, spójne odpowiadanie, używanie prostych wizualizacji (np. planu dnia na kartce) i unikanie dramatycznych komentarzy przy dzieciach.
W jednym ze schronów wystarczyło wprowadzić wieczorny, kilkunastominutowy „rytuał” – wspólne czytanie na głos i proste ćwiczenia oddechowe – by zredukować liczbę nocnych napadów paniki u kilku mieszkańców. Stałe punkty dnia, nawet symboliczne, dają poczucie przewidywalności.
Dostosowanie wsparcia psychicznego do rodzaju niepełnosprawności
Ten sam bodziec (np. głośny huk) może być inaczej przeżywany przez osobę z PTSD, inaczej przez kogoś w spektrum autyzmu, a jeszcze inaczej przez osobę głuchą. Potrzebne jest zróżnicowanie form pomocy, a nie jeden „pakiet psychologiczny dla wszystkich”.
Przykładowo:
- osoby niesłyszące i słabosłyszące – oprócz tłumacza języka migowego przydatne są krótkie materiały pisemne o tym, jak reagować na silny stres, gdzie szukać pomocy, jak rozpoznać, że ktoś z otoczenia jest w kryzysie,
- osoby niewidome i słabowidzące – dużo dają opisy werbalne sytuacji („teraz będzie głośniej, ale to tylko przenoszenie łóżek”), informowanie z wyprzedzeniem o zmianach, praca nad redukcją lęku związanego z brakiem kontroli nad przestrzenią,
- osoby z niepełnosprawnością intelektualną – rozmowy prowadzone bardzo prostym językiem, z odwołaniem do konkretnych doświadczeń, częste podsumowywanie („dzisiaj: śniadanie, lekarz, spacer, kolacja”), korzystanie z ilustracji i piktogramów,
- osoby z chorobami psychicznymi (np. schizofrenia, choroba afektywna dwubiegunowa) – monitorowanie przyjmowania leków, szybka możliwość konsultacji psychiatrycznej w razie zaostrzenia objawów, wsparcie w odróżnianiu realnego zagrożenia od objawów choroby.
W każdym z tych przypadków pierwszą „terapią” jest poczucie bycia zauważonym i potraktowanym poważnie. Nawet jeśli specjalistów brakuje, sposób mówienia, ton głosu i prosty gest (np. zaproponowanie wspólnego przejścia do punktu medycznego) mają ogromne znaczenie.
Zapobieganie przeciążeniu opiekunów
Rodziny i bliscy osób z niepełnosprawnością często przez wiele miesięcy działają na granicy wytrzymałości. W warunkach wojennych opiekun, który „się trzyma”, bywa ostatnią linią bezpieczeństwa. Gdy on sam trafia w kryzys, cała sytuacja szybko się załamuje.
Dlatego w planowaniu wsparcia psychicznego nie można pomijać opiekunów. Przydatne praktyki to m.in.:
- krótkie przerwy w opiece – zorganizowanie dyżuru wolontariusza lub innej osoby, która raz dziennie przez godzinę przejmie opiekę,
- mini-grupy wsparcia – spotkania kilku opiekunów w schronie, gdzie ktoś z zewnątrz pomaga nazwać emocje, ale też wymienić się praktycznymi sposobami radzenia sobie,
- normalizacja emocji – jasna informacja, że złość, zmęczenie, gniew czy poczucie bezradności są typową reakcją, a nie „brakiem miłości” do osoby, którą się opiekują,
- informacja o dostępnych świadczeniach i formach pomocy – wiele osób nie wie, że przysługują im np. dodatkowe godziny asystenta czy wsparcie materialne, które może odciążyć rodzinę.
W jednym z miast granicznych skuteczne okazały się krótkie, 30-minutowe spotkania opiekunów prowadzone raz w tygodniu przez psycholożkę wolontariuszkę. Większość czasu zajmowało omawianie codziennych problemów („jak przekonać syna do mycia w zatłoczonej łazience”), ale sam fakt, że ktoś wysłucha bez oceniania, obniżał napięcie.

Informacja, komunikacja i technologie wspierające
Dostępne formy przekazu w sytuacjach alarmowych
Komunikaty o alarmie, ewakuacji, zmianie miejsca pobytu czy dystrybucji żywności są zwykle przygotowane dla „przeciętnego odbiorcy”. Tymczasem brak dostępu do informacji to dla wielu osób z niepełnosprawnością realne zagrożenie życia. Rozwiązaniem jest projektowanie przekazu z myślą o różnorodności odbiorców.
Przydatne elementy takiego systemu:
- komunikaty głosowe i wizualne jednocześnie – np. syrena plus napisy na ekranach, plansze z prostym tekstem,
- piktogramy pokazujące, co należy zrobić (iść do wyjścia, założyć maskę, zabrać dokumenty) – przydatne dla osób z trudnościami w czytaniu, obcokrajowców, osób w szoku,
- prosty język – bez długich zdań i specjalistycznych terminów; komunikat typu: „Za 10 minut wychodzimy. Zabierz lekarstwa i dokumenty. Spotykamy się przy drzwiach numer 2” jest bardziej użyteczny niż ogólnikowe „przygotujcie się do ewakuacji”,
- powtórzenia komunikatów – osoby z zaburzeniami koncentracji czy w kryzysie lękowym potrzebują usłyszeć informację kilka razy, najlepiej w tej samej formie.
W schronach sprawdza się tablica informacyjna aktualizowana codziennie o stałej porze, z prostym planem dnia i najważniejszymi ogłoszeniami. Można ją uzupełniać wersją w formie nagrania audio lub krótkiego filmiku z językiem migowym, rozsyłanego do telefonów osób zainteresowanych.
Cyfrowe narzędzia ułatwiające komunikację
Telefony i proste aplikacje, o ile działa sieć, potrafią znacząco ułatwić życie osobom z niepełnosprawnością i służbom je wspierającym. Kluczowe jest takie dobranie narzędzi, aby były łatwe w obsłudze i odporne na warunki kryzysowe.
Przykładowe rozwiązania:
- aplikacje do komunikacji alternatywnej (AAC) – zestawy piktogramów, z których osoba niewerbalna może „układać” komunikaty; dobrze, gdy w schronie są 1–2 tablety z zainstalowanymi prostymi narzędziami AAC,
- grupy informacyjne (np. na komunikatorach) z osobną sekcją dla opiekunów osób z niepełnosprawnością, gdzie przekazuje się istotne informacje o lekach, wizytach lekarskich, zmianach organizacyjnych,
- formularze online do zgłaszania potrzeb
- książeczki komunikacyjne w PDF – do wydruku na miejscu; zestawy podstawowych piktogramów (ból, głód, toaleta, lęk, lekarz) w kilku językach.
W jednym z centrów recepcyjnych kilkoro nastolatków wraz z terapeutką przygotowało prosty zestaw obrazkowy w telefonach, z którego korzystała niewerbalna dziewczynka. Strażacy nauczyli się kilku podstawowych ikon („ból”, „strach”, „spać”) i dzięki temu szybciej reagowali na jej potrzeby.
Kontakt z rodziną i siecią wsparcia
Rozproszenie rodzin i znajomych to jeden z najbardziej bolesnych aspektów wojny. Dla osób z niepełnosprawnością utrata stałych relacji może oznaczać nagłe załamanie dotychczasowych strategii radzenia sobie. Dobrze zorganizowany schron lub ośrodek recepcyjny pomaga w podtrzymywaniu, a czasem w odbudowywaniu sieci wsparcia.
Można to robić na kilka sposobów:
- udostępniając punkty z dostępem do internetu i możliwością wykonania połączeń wideo,
- pomagając w odszukiwaniu bliskich – współpraca z organizacjami, które zajmują się łączeniem rodzin, tłumaczenie formularzy,
- organizując wspólne spotkania online (np. grupowe rozmowy wideo), podczas których osoby z niepełnosprawnością mogą zobaczyć znane twarze,
- tworząc listy kontaktowe do zaprzyjaźnionych organizacji w kraju i za granicą, które mogą przejąć część wsparcia po relokacji.
Krótka rozmowa wideo z dawno niewidzianym członkiem rodziny potrafi obniżyć poziom lęku bardziej niż niejeden profesjonalny interwencyjny wywiad. Organizatorzy schronu powinni traktować dostęp do komunikacji nie jako „luksus”, ale element bezpieczeństwa psychicznego.
Rola społeczności lokalnej i organizacji pozarządowych
Budowanie lokalnych sieci pomocy
W sytuacjach kryzysowych o skuteczności wsparcia decyduje to, czy ludzie i instytucje w danej okolicy potrafią ze sobą współpracować. Tam, gdzie przed wojną istniały kontakty między samorządem, OPS-ami, szkołami, parafiami i organizacjami osób z niepełnosprawnością, pomoc zazwyczaj działa sprawniej.
Elementy takiej lokalnej sieci:
- lista kluczowych kontaktów (koordynator ds. niepełnosprawności w gminie, lokalne NGO, poradnie zdrowia psychicznego, szkoły specjalne),
- regularne, choćby krótkie spotkania robocze – początkowo online, z czasem na żywo,
- wspólne wypracowanie prostych procedur – np. kto odpowiada za dowóz osób na wózkach do punktu ewakuacji, gdzie zgłaszać zapotrzebowanie na leki specjalistyczne,
- bank zasobów – lista osób, które mogą zaoferować tłumaczenie, pomoc prawną, wsparcie psychologiczne, sprzęt.
W jednej z małych miejscowości działająca wcześniej grupa rodziców dzieci z niepełnosprawnością przejęła rolę „łącznika” między uchodźcami a urzędem gminy. To oni wiedzieli, które pomieszczenia da się szybko dostosować na pokoje dla osób na wózkach i kto wśród mieszkańców ma doświadczenie w opiece.
Mądre zaangażowanie wolontariuszy
Wolontariusze są ogromnym wsparciem, ale źle zorganizowana pomoc potrafi narobić szkód. Kiedy wiele osób działa spontanicznie, bez koordynacji, osoby z niepełnosprawnością mogą być wielokrotnie przepytywane o to samo, otrzymywać sprzeczne informacje albo doświadczać niechcianej „opiekuńczości”.
Dobrze funkcjonujący system wolontariatu obejmuje:
- krótkie wprowadzenie – podstawowe informacje o zasadach pracy, ochronie danych, sposobach komunikacji z osobami z różnymi rodzajami niepełnosprawności,
- przydzielanie ról zgodnie z kompetencjami – ktoś z doświadczeniem medycznym inaczej będzie wykorzystany niż osoba bez takiego zaplecza,
- koordynatora dyżuru, który przyjmuje zgłoszenia, rozdziela zadania i jest punktem kontaktu dla służb,
- jasne granice czasowe – ile godzin wolontariusz jest na dyżurze, kiedy ma przerwę, do kogo się zgłasza w razie przeciążenia.
Osoby, które same mają niepełnosprawność, często chcą angażować się jako wolontariusze – np. prowadzić rozmowy, tłumaczyć z perspektywy „expert by experience”, pomagać w organizacji przestrzeni. Włączenie ich w działania wzmacnia poczucie sprawczości całej grupy.
Współpraca z instytucjami edukacyjnymi i religijnymi
Szkoły, uczelnie, parafie i wspólnoty religijne bywają naturalnymi centrami lokalnego życia. W sytuacji wojny ich rola często się zwiększa – udostępniają sale, kuchnie, internaty, boiska. Jeśli na ich terenie przebywają osoby z niepełnosprawnością, potrzebna jest podstawowa wiedza o tym, jak je wspierać.
Praktyczne działania, które takie instytucje mogą podjąć:
- przygotowanie listy sal i pomieszczeń możliwych do adaptacji (parter, dostęp do toalety, możliwość regulacji światła i hałasu),
- ustal, jak najbezpieczniej ją przemieścić (wózek, nosze, podtrzymywanie pod rękę),
- zabierz jej podstawowe rzeczy: leki, dokumenty, sprzęt pomocniczy, środki higieniczne,
- nie zostawiaj osoby samej w tłumie – doprowadź ją do punktu zbiórki, schronu lub transportu i upewnij się, że ktoś przejmuje dalszą opiekę.
- dokładny adres i opis piętra/barier (np. „4. piętro bez windy, wąska klatka schodowa”),
- rodzaj niepełnosprawności i poziom samodzielności (np. „porusza się na wózku, potrafi się przesiąść przy asekuracji”),
- listę niezbędnych leków, sprzętów i dane lekarza prowadzącego.
- numery telefonów do bliskich i opiekunów,
- informacja, kto konkretnie ma pomóc w wyniesieniu/przetransportowaniu osoby,
- miejsce docelowe ewakuacji (np. wybrany schron lub punkt recepcyjny) oraz trasa dojścia.
- zapewnić zapasowy wózek ręczny na wypadek awarii wózka elektrycznego lub braku prądu,
- ustalić, ile osób potrzeba do zniesienia wózka i osoby po schodach,
- mieć przygotowane pasy, koce lub prześcieradła do przenoszenia tam, gdzie wózek nie przejedzie.
- wysyłanie SMS-ów lub wiadomości pisemnych,
- umówione wcześniej sygnały wizualne (migające światło, machanie rękoma, dotknięcie ramienia),
- wsparcie sąsiadów lub opiekunów, którzy informują o alarmie i decyzjach dotyczących ewakuacji.
- uprzedzanie o kolejnych krokach („za chwilę będzie głośno, włączą się syreny”),
- utrzymanie, na ile to możliwe, stałych elementów rutyny (stałe pory posiłków, ulubiony koc, zabawka),
- ograniczenie bodźców – wybór cichszego pomieszczenia, użycie słuchawek wygłuszających czy zatyczek do uszu, jeśli osoba je toleruje.
- orzeczenie o niepełnosprawności (jeśli jest),
- listę chorób przewlekłych i przyjmowanych leków (z dawkowaniem),
- dane lekarza prowadzącego i przychodni,
- informacje o alergiach, uczuleniach, przeciwwskazaniach medycznych.
- Osoby z niepełnosprawnością są w czasie wojny narażone inaczej i silniej niż reszta społeczeństwa – wolniej się przemieszczają, trudniej odbierają alarmy i szybciej odczuwają skutki braku leków, prądu i opieki medycznej.
- Wojna dramatycznie wzmacnia istniejące bariery fizyczne (schody, brak wind, brak dostosowanego transportu), komunikacyjne (brak tłumaczy, piktogramów, prostego języka) i społeczne (skupienie uwagi na „najsilniejszych”), przez co osoby z niepełnosprawnością łatwo zostają pominięte.
- Kluczowe jest wcześniejsze, indywidualne planowanie ewakuacji – przygotowanie leków i sprzętu, kopii dokumentacji medycznej, ustalenie sieci osób wspierających oraz organizacja dostosowanego transportu i zasobów na poziomie rodzin, organizacji i samorządów.
- Przy niepełnosprawności ruchowej minimum bezpieczeństwa to ocena realnej mobilności, zapasowy wózek ręczny, zaplanowanie liczby osób do przenoszenia po schodach, zabezpieczenie sprzętu oraz zapewnienie dostępnych toalet i miejsc odpoczynku.
- Osoby leżące wymagają szczególnej logistyki – noszy lub innych sposobów transportu, zabezpieczenia kręgosłupa, prowizorycznych leżanek w schronach oraz stałego dostępu do środków pielęgnacyjnych zapobiegających odleżynom i odparzeniom.
- Wsparcie osób niewidomych i słabowidzących opiera się na jasnych, opisowych komunikatach słownych, możliwości orientacji dotykowej oraz unikaniu nieuzgodnionych zmian w organizacji przestrzeni.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Jak pomagać osobie z niepełnosprawnością w czasie ewakuacji krok po kroku?
Najpierw upewnij się, jakiej pomocy ta konkretna osoba potrzebuje: czy ma ograniczoną mobilność, problemy ze słuchem, wzrokiem, komunikacją lub rozumieniem sytuacji. Zawsze pytaj: „Jak mogę ci najlepiej pomóc?” zamiast zakładać, że wiesz to z góry.
Następnie:
Co powinno znaleźć się w planie ewakuacji dla osoby z niepełnosprawnością?
Plan ewakuacji powinien być maksymalnie konkretny. Dla każdej osoby z niepełnosprawnością warto spisać:
W planie powinny być też:
Jak wesprzeć osobę na wózku lub leżącą podczas wojny i bombardowań?
Osoba na wózku potrzebuje przede wszystkim bezpiecznego transportu i zabezpieczenia sprzętu. Warto:
Osoby leżące wymagają noszy, koca lub improwizowanej „leżanki” oraz ostrożnego przenoszenia z dbałością o kręgosłup. W schronie czy punkcie ewakuacyjnym trzeba zapewnić im miejsce do leżenia, dodatkowe koce, podkłady i środki do higieny, by zapobiec odleżynom i odparzeniom.
Jak alarmować osoby niesłyszące i niewidome o zagrożeniu wojennym?
Dla osób niesłyszących i słabosłyszących syreny i komunikaty głosowe są często nieskuteczne. Sprawdza się:
Osobom niewidomym trzeba przekazywać jasne komunikaty słowne: co się dzieje, gdzie mają iść, jakie przeszkody są po drodze („przed tobą schody w dół, po prawej stolik z jedzeniem”). Pomaga możliwość dotykania barierek, ścian i stałego układu mebli, a także unikanie nagłych zmian w organizacji przestrzeni bez uprzedzenia.
Jak komunikować się z osobą z autyzmem lub niepełnosprawnością intelektualną podczas ewakuacji?
W sytuacji wojny i ewakuacji kluczowe są proste, krótkie i konkretne komunikaty, bez metafor i żartów. Zamiast mówić „musimy się ewakuować, bo jest niebezpiecznie”, lepiej powiedzieć: „teraz zakładamy kurtkę”, „idziemy do piwnicy”, „wsiadamy do autobusu”.
Ważne jest:
Osoba dobrze znająca danego człowieka (rodzic, opiekun) powinna być przy nim lub przekazać ratownikom prostą kartę informacyjną z opisem potrzeb.
Jakie dokumenty i informacje medyczne przygotować dla osoby z niepełnosprawnością na wypadek wojny?
Warto przygotować kopię najważniejszych dokumentów w jednej teczce lub plastikowej koszulce:
Dobrą praktyką jest przygotowanie krótkiej karty „informacja o mnie” przypiętej do kurtki lub plecaka osoby. Może zawierać: imię i nazwisko, rodzaj niepełnosprawności, najważniejsze potrzeby (np. „nie słyszę – proszę pisać”, „mam niepełnosprawność intelektualną – reaguję na proste polecenia”), a także dane kontaktowe do opiekuna lub rodziny.






Cieszę się, że trafiłam na ten artykuł, ponieważ tematyka wspierania osób z niepełnosprawnością w sytuacjach wojennych i ewakuacji jest bardzo ważna, a przeważnie pomijana w mediach. Bardzo doceniam w nim praktyczne wskazówki dotyczące tego, jak można pomóc osobom z niepełnosprawnościami w trudnych sytuacjach kryzysowych. Szczególnie trafne wydają mi się sugestie dotyczące znajdowania się w otoczeniu osób z niepełnosprawnościami oraz planowania ewakuacji z myślą o specyficznych potrzebach tych osób.
Jednak brakuje mi w artykule wzmianki o konkretnych działaniach, jakie instytucje publiczne czy organizacje pozarządowe mogą podjąć, aby zapewnić wsparcie osobom z niepełnosprawnościami w sytuacjach kryzysowych. Mam nadzieję, że w przyszłości autorzy podejmą to temat i przedstawią nam więcej informacji na temat konkretnych inicjatyw i programów służących wsparciu osób z niepełnosprawnościami w sytuacjach wojennych i ewakuacji. To mogłoby poszerzyć naszą wiedzę na ten temat i zainspirować do podejmowania działań na rzecz osób potrzebujących wsparcia.
Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.